Wczasy w Broku
Chcesz jechać na wczasy jak zwykle co roku
z
mazowieckich walorów wszystkie znajdziesz w Broku
dołem płynie woda - Bug -
przepiękna rzeka
a już trochę wyżej wszystko cię urzeka.
Spokój, ciszę leśną - której tak brakuje
znajdzie przecież
każdy kto tu zawędruje
Nie słychać pociągów ani również tego
co w dobie
postępu przeraża każdego.
Odpocząć więc też można od gwaru
miejskiego
nałykać powietrza nadzwyczaj czystego
i chodząc na spacery
ścieżkami bocznymi
przenieść jak gdyby w świat baśni - myślami swoimi.
Lecz by tu przyjechać - ot choćby z Warszawy
trzeba i można
lasem nawet dzionek cały
po drodze zatrzymując na grzyby, jagody
lub w
przydrożnych zajazdach napić dla ochłody.
Niegdyś wiodła
tędy - na wschód - trasa znamienita
o czym wspomina dziadek jeśli wnuk
zapyta.
Chowały się zaś w lesie cygany, książęta
i pańscy poddani i
piękne panięta.
Tu wreszcie powstały przeróżne piosenki
które dziś śpiewają z Mazowsza panienki
a, że leśnych koligacji
pozostały piętna
jest więc piosenka żywa lub nadzwyczaj smętna.
Jak ta o słoneczku co zachodząc zajdzie
u Kolberga szukając
każdy inną znajdzie.
Nie ma jednak w piosenkach, choć wielka to szkoda
co działo się w tych stronach za Hitlera wroga,
więc ci, co zostali - a
jest ich niewiele
widują się czasami w Klubie przy kościele.
Do wspomnień tych - tak smętnych - niechętnie wracają
choć
wiele z partyzanckich czasów pamiętają.
Są też przekazy z odleglejszych
czasów
o tych powstańcach co z tutejszych lasów
wyszli by walni
potraktować wroga
bądź wstrzymać nawałę do samego proga,
bili się pod
szwedzkim i ruskim zaborem
a ci co zginęli to zawsze z honorem.
Są opisy potyczek - walka była szczera
lecz najwięcej
jednak ofiar zabrała cholera
świadectwem tego dzisiaj kurhan przy cmentarzu
i z wyludnionego wówczas miasta wieś była od razu.
Sady
bartnicze a i flisów spławy
są również w przekazach bez najmniejszej spławy.
Kościół tutejszy, staruszek z czasów renesansu
na szczęście ocalał, a
więc dla awansu
zawdzięcza swe istnienie biskupom tym z Płocka,
których
siedziba dawna ponura jak nocka.
Od strony Małkini -
podmywa ją woda
są to ruiny słabe, a więc czy nie szkoda?
Baszta ta,
kościół i ratusz zabytkowe perły
z nowszych przystań wodna, Rusałka - to już
plaży szczerby.
Z wysokiego mostu widać jak na dłoni
niezmierną przestrzeń łąki, pasących się koni.
Rozstawione namioty
przygodnych wędkarzy
skupionych nad spławikiem więc nie widać twarzy,
słychać natomiast trele - chór jest to ptasi
odzywają się z łóż
przybrzeżnych sprzymierzeńcy nasi.
Dają koncert typowy nie
rażący ucha,
którego zatem każdy z przyjemnością słucha.
Miejscowy więc
ten spokój i powietrze zdrowe
kształtują też wrażliwe pokolenie nowe.
Te miejscowe - bo z innych a tych jest już wiele
goszczą
tylko w sezonie lub czasem w niedzielę.
Więc w dniach tych, jest gwarno, a
huczno wesoło
Starsi wędrują w plener, młodsi tworzą koło
przy ognisku z
piosenką a nieraz z gitarą
Pod okiem wychowawców - doświadczoną wiarą.
Ci zaś co szukają spokoju i ciszy
wędrują brzegiem rzeki po
zachodniej niszy
mając w sąsiedztwie jakże zagęszczone krzaki
dzikie
plaże, wysepki, na rzece kajaki.
W pewnym oddaleniu domki i
szałasy
bądź większe schroniska tuż, tuż obok lasu
ciągnące się
najdłużej ulicą Brzostową
Łowiąc ryby odpocznij nad zatoką nową,
wciągnij głębiej powietrze lub idź niezbyt prędko
dla samego relaksu i
zatrzymaj z wędką.
Zwolennicy zaś sporu z innej grupy
wolniej
oddają się rekreacjom na ulicy Polnej.
Mocno piaszczysta droga
tuż obok tartaku
nie odstrasza kibiców gdy piłka w ataku.
Jeszcze inna grupa, co wraca z Ostrowi
dojeżdżając do Broku
- herb zobaczy krowi.
Tuż przy granicy miasta na pewno rzecz ważna
a, że
ciołek w herbie - to już przez Erazma
biskupa Ciołka, który nadał miastu
temu
prawa w XV - wieku, znane tu każdemu
kto śledzi dzieje miasta i te
od stuleci
nieco mniej interesuje to już młodsze dzieci.
Łase natomiast na ciepło, a więc już od Anki (26.VII)
śledzą pilnie termometr, kontrolują ranki
lub wpadają w zadumę, gdy
odjazdu czas
przyrzekając powrócić choćby jeden raz,
bo ocenić to
wszystko ten już tylko może
kto tu dłużej przebywał i o różnej porze.
Jan Kołłątaj ("Wczasy w
Broku")